Wiele z nas, kobiet w drugiej połówce życia, właśnie teraz zaczyna odkrywać świat sex zabawek. I to jest fajne, takie odkrywanie czegoś nowego. Ale dostaję wiele pytań, od czego tak naprawdę warto zacząć, bo przecież wybór jest przeogromny i można się pogubić. Moja rada – również początkującej – zacznij od takiej zabawki, która będzie stymulować tę strefę erogenną, którą lubisz najbardziej pobudzać. 

Ja mam dzisiaj dla Ciebie recenzję zabawki, którą kupiłam dla siebie, czyli mini króliczka do stymulacji łechtaczki. To naprawdę niewielka zabawka (można zabrać ją w kosmetyczce w podróż), jak widzisz na głównym zdjęciu w towarzystwie opaski na oczy do spania. Jak na takiego malucha ma w sobie moc, bo aż 10 różnych trybów wibracji. To, co było ważne dla mnie przy wyborze, to dobra jakość wykonania z bezpiecznego silikonu i sprawdzona marka (LoversPremium). No i cena. Nie jest to masażer-inwestycja, bo za niecałe 100 zł dostajesz naprawdę fajną zabawkę na pierwszy raz.

 

Plusy królika

Dla mnie przede wszystkim rozmiar i bardzo cicha praca zabawki! To naprawdę ma znaczenie, jeśli nie mieszkasz sama 😉 Wszechstronność. Niby zabawka do stymulacji łechtaczki i okolic, ale elastyczne, wibrujące uszy można wykorzystać do stymulacji również innych stref erogennych. To wszystko powoduje, że według mnie to idealna zabawka na start, bo można posprawdzać jak ciało reaguje na różne formy dotyku, w różnych, mniej lub bardziej intensywnych wibracjach. Co powoduje dreszcz rozkoszy, a co niekoniecznie.

 

 

 

Minusy królika

 Nie ma tak, że to zabawka idealna i żadnej innej nie będziesz chciała (choć oczywiście może się zdarzyć i tak). Jak dla mnie, mimo, że króliczek jest fajny na pierwszy raz, to w miarę kolejnych z nim sesji, może zacząć brakować bardziej zdecydowanej stymulacji. Zważywszy na to, że z wiekiem fizjologicznie potrzebujemy mocniejszego nacisku czy dotyku, króliczek może nie wystarczać. 

No i dość upiorne oświetlenie guzików do sterowania wibracjami (tak, to te świecące oczy na zdjęciu). Ale to w sumie nie przeszkadza, bo przecież nie kupuje się sex zabawki, żeby na nią patrzeć, czy z nią rozmawiać 😉 

Czy kupiłabym króliczka ponownie?

 Zdecydowanie tak! Jako, że tak naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać po takiej zabawce postawiłam na produkt dobrej jakości, wszechstronny, a przy tym tani i wszystko to dostałam. Podoba mi się to, jak układa się w ręce i jak można sterować siłą stymulacji nie tylko trybami wibracji, ale i korzystając z elastyczności uszu. Czy króliczek zachęcił mnie do wypróbowania kolejnych zabawek? Oj, zdecydowanie. Ten rodzaj stymulacji jest zdecydowanie inny od tej, którą w trakcie stosunku, czy przy używaniu palców. Czuję, że dużo tu jeszcze do odkrycia.

 

Gdybyś też chciała go wypróbować, to jest tylko jeden klik od Ciebie.

G-Y9T5BWDMZD